Kitzbuhel – pierwsze wrazenia bez polskich liter.

Korzystajac z uprzejmosci przebywajacego tu z nami Nikity, siadam do jego Maca i przesylam krotkie info zaraz po starcie w eliminacjach Pucharu Swiata w boulderingu (Kitzbuhel, Austria). Komp Nikity, podobnie jak on sam, jest Ukraincem, stad brak polskich liter. Niestety wiesci nie sa dla nas pomyslne.

Zawodnikow na listach ponad szescdziesieciu, wiec zostali podzieleni na dwie grupy, startujace rownolegle na dwoch roznych zestawach przystawek (tradycyjnie dazy sie do tego, aby baldy mialy podobny charakter, ale roznie w tym bywa). W grupie A laduje Kuba Jodlowski, ja rywalizuje w B, startujac nieco wczesniej od Kuby.

Mechanior.

1. Rozgrzewkowy techniczny pion po malych chwytach gnebi mnie przez chwile koncepcyjnie, w koncu puszcza.

2. Silowy okapik – co tygryski lubia najbardziej – padlby flashem, gdyby nie zamotka przy ostatnim ruchu. Puszcza w drugiej.

3. Kompresyjny kancik dlugo kaze szukac optymalnych metod pracy na nogach, pada pod sam koniec czasu; krzycze z radosci, pani sedzina patrzy na mnie troche osobliwie.

4. Techniczny start w pewnym momencie odbiera mi chec do zycia. Kiedy w koncu puszcza. okazuje sie idiota i nie lapie oczywistego kantu. Ten kant dalby mi polfinal, jak sie za chwile okaze.

5. Start po paczkach. Jestem juz tak zmeczony, ze nawet nie wiem, czy je trzymam, ale w koncu (po wielu probach) ruszam do gory, a przystawka okazuje sie latwa.

Potem schodze i dowiaduje sie, ze jesli chce sie wejsc do polfinalu z czterema zaledwie topami, trzeba miec na koncie niezle proby – ja mam czternascie, ide na papierosa i klne.

Potem startuje Jodlos, akurat kiedy ja konce wystepy:

1. Podobnie jak u nas, rogrzewkowy pionik, podobnie jak mnie sprawia mu trudnosci, ale pod sam koniec czasu pada.

2. Kolejny techniczny pionik, chyba zreszta najtrudniejszy bald w tej grupie (odpowiednik naszej czworki). Niestety bez sukcesu.

3. Chamski, koroniarski bald po oblakach. Kluczowe wejscie w bonusowy podchwyt i ruch do topu wymaga odstawienia nogi na boczna sciane. Jodla dochodzi tu raz, niestety nie ma juz sily na techniczne zagrywki.

4. Bald po paczkach nie chce przepuscic Jodlosia , chyba juz coraz bardziej zirytowanego, nawet do bonusa. My wiemy juz, ze Jodla nie powalczy o nastepna runde, ale on o tym nie musi wiedziec i w tym nadzieja, ze pocisnie na ostatnim,…

5….ale nie cisnie, bo nie ma juz skory (ani troche). Udaje sie pacnac bonusa, ale to wszystko.

Tym razem, niestety, nie bedzie polskiego polfinalu. Jodle chyba zabraklo przypaku i doswiadczenia, ja tradycyjnie okazalem sie nie do konca rozgarnietym mechaniorem. Czasem uchodzi mi na sucho, tym razem przyszla kyska… Jutro nie nasze polfinaly i nie nasze finaly, co w zaden sposob nie odbiera im atrakcyjnosci, a mnie dziennikarskiego zapalu. Relacja video na zywo jak zwykle na stronach IFSC, po zawodach nie zabraknie tradycyjnego sprawozdania na wspinanie.pl.

Puchar Świata – refleksje z podróży.

„Francja jest piękna” jest zdaniem banalnym, podobnie jak wiele innych truizmów nabierającym znaczenia w zetnięciu ze swoim przedmiotem. Wędrówka przez środkową Galię, na którą skazała mnie samotność, a co za tym idzie brak prywatnego środka lokomocji (niewidomym nie dają prawa jazdy), pozwoliła na przypomnienie wrażeń z autostopowych podróży tym bardziej, że krainy przez okna pociągów oglądane więcej mają powabu niż stanowiąc boczne ściany dróg szybkiego ruchu.

Zachwycony ośmioma godzinami wolnego czasu (rzecz rzadka w warunkach codzienności prawie-trzydziestolatka) dałem się pochłonąć lekturze i podziwianiu krajobrazów, a niemal zapomniałem, że doskwiera mi samotność. Podświadomie byłem jednak przez cały czas ciekaw co też oznaczać ona może dla startu w zawodach – dotychczas w moim życiu wydarzeniu raczej towarzyskim niż pustelniczym.

Czytaj dalej