Monachium pod kreska…

Niewiele szczescia mamy w tym roku do startow w Pucharze boulderowym, co wiem az nadto dobrze na wlasnym przykladzie. Przed deszczem, ktory pokrzyzowal plany w Insbrucku, tym razem chronila imponujaca kontrukcja dachu monachijskiego Stadionu Olimpijskiego, wiec musielismy zepsuc sobie humory samodzielnie. W szczegolnosci dotyczy to mnie i Kuby Glowki, pierwszemu zabraklo dwoch, drugiemu trzech prob do topu, aby awansowac dalej, jeden i drugi wystartowali lepiej niz poprawnie, ale jednak nie optymalnie (i o to sie rozeszlo). Ponizej krotka relacja z eliminacji w naszym wykonaniu. Niestety, nie mam dostepu do polskiej czcionki, za co przepraszam.

Panowie poszli w boj raniutko, panie popoludniem, tu i tam stawka podzielona na dwie czesci. Wszyscy nasi chlopcy w grupie A, Olek Romanowski nie dojechal z powodu naglej kontuzji, ktora nalozyla sie na problemy z barkiem i z palcami, duza przykrosc, bo wydaje sie, ze mialby nieliche szanse. Baldy naszej grupy, w kolejnosci:

1. Propozycja dziwaczna, okazalo sie ze latwiej pokonac ja w wersji dwuruchowej, z pominieciem bonusa, niz ‚lege artis’. Mechanior robi to w pierwszej probie, aczkolwiek nie bez zawahania, Kuba Glowka idzie zgodnie z zamyslem chwytowych i traci tysiac prob, zanim wreszcie zrobi, Jodlos probuje jak Merchaty, ale chyba nie jest jeszcze dogrzany i  zaledwie wita sie z gaska.

2. Bald – kuriozum, skok na pierwszym ruchu, po ktorym banalne siegniecie do topu. Glowek flshuje, Jodlos i Mechanior, zanim zrobia, spadna stanowczo zbyt wiele razy.

3. Problem dziwaczny, start do gory nogami i zahaczenie stop o strukture, ewidentnie o wiele latwiejsze dla wysokich. Glowek i Mechanior kreca przez piec minut glowami, Jodla wkasza w trzeciej probie.

4. Najrowniejszy bald eliminacji, przechodzacy w technicznego zaciecia w nielatwe sklejenie pocharatanej struktury przed topem. Glowek i Mechanior mogli to zrobic wczesniej, Jodlos pewnie tez, ale nie dal rady wystartowac (nie on jeden w satwce).

5. Arcytrudna plytka, pokonana jedynie przez Kiliana Fischubera. Kilku innych bylo blisko, ale bardzo niewielu i zaden z Polakow, niestety.

Lipa! Awans w naszej grupie dawaly trzy topy w osmiu probach, u mnie bylo ich dziesiec, u Kuby Glowki jedenascie. Nie pierwszy raz tuz pod kreska, tym razem boli bardzej, bo skrecilem sobie kostke na ostatnim problemie (Kuba Jodlowski rowniez narzeka na lekki uraz).

Plusy! Po pierwsze – niewatlpiwie najbardziej obiecujacy start Kuby Jodlowskiego w jego krotkiej jak dotad historii miedzynarodowych wystepow. Po drugie – wynik Kuby i moj byl mimo wszytko bardzo przyzwoity, chociazby patrzac na liczbe silnych lojantow, jacy zostali poza nami. Po trzecie – zapunktowalismy z Kuba w Pucharze (miejsce w pierwszej trzydziestce). Summa summarumwidac, ze jest za co trzymac kciuki za tydzien, kiedy cala trojka wystartuje w Eindhoven.

Sylwii w Eindhoven nie bedzie, tym bardziej liczylismy na dobry start, szczegolnie po jej ostatnich przejsiach w skalach. Niestety – prosta jedynka okazala sie zapora nie do przejscia (przyznajmy – raczej psychiczna niz fizyczna, sily nie brakowalo Sylwii w zadnym momencie, jakkolwiek nie zawsze wydawala sie wiedzeic o tym). Potem niespodzianka na dwojce: balda pokonanego przez nieliczne zawodniczki Sylwia flashuje, bez najmniejszych oznak niepokoju. Alisci od tej chwili jest znacznie gorzej i coraz brutalniej odzywa sie brak owspinania na strukturach (Krakow wola o balderownie z prawdziwego zdarzenia!), przez co Sylwia doklada sobie trudnosci albo po prostu nie widzi zupelnie ewidentnych rzeczy. Start konczy wiec bez satysfakcji, ale z nutka optymizmu po popisie na dwojce, dajacym miejsce blisko polowy stawki.

W wymiarze swiatowym jak zwykle nie bez niespodzianek, tym razem nawet chyba czestszych, zwlaszcza u panow. Z listy tych, ktorzy nie weszli do polfinalu, daloby sie wybrac ciekawa stawke finalowa… Do najwiekszej niespodzianki eliminacji jednakze… nie doszlo. Byloby nia wyeliminowanie Anny Stöhr, ktora po bardzo slabym starcie powoli osuwala sie w kierunku granicznej, dziesiatej pozycji, aby zatrzymac sie na niej tuz przed koncem kwalifikacji. Wtedy do ostatniego balda podeszla ostatnia zawodniczka, majaca juz na koncie tyle samo topow co Anna (2) w troche slabszych probach i cala uwaga pozostalej jeszcze na miejscu publicznosci skupila sie na niej. Startujaca z ‚wilcza karta’ juniorka z Niemiec nie wytrzymala jednak presji i ostatecznie zostala jedyna, ktora z dwoma topami nie wyszla z tej grupy.

Na zawodach jeszcze jeden polski akcent w postaci Tomka Oleksego, ktory pelni role chwytowego (starszym jest Manu Hassler ze Szwajcarii). O pracy chwytowych w relacji podsumowujacej, wiec na razie sza!

Jutro, w ciagu dnia, info na temat polfinalow (na blogu), w poniedzialek rano relacja z zawodow, a w szczegolnosci finalow, na stronie glownej. Tymczasem uklony,

 

mechanior (z Bawarii)