Pocztówki z Warszawy – czterdziestolatek dziesięć lat wcześniej.

Przyjaciel mój i młodszy Kolega, w tekście o wrażeniach z odbytego w weekend Trafo Boulder Szpil (http://wspinanie.pl/2014/01/o-swoich-wrazeniach-z-trafo-boulder-szpil-2014-pisze-piotrek-bunsch/), pisze tak:

„Można pomyśleć nad stworzeniem kategorii 30+, no może 35+. Chodzi mi tu o zmotywowanie nieco starszego pokolenia do bezpośredniej rywalizacji. Ci z 30+, którzy ciągle czują się na siłach, zawsze mogliby startować z młodszymi. Tylko wypadałoby zmienić nazwę. „OldBoy” mogłoby być dla wielu odstraszające!”

Urodziłem się w roku 1984. Tym razem pocztówka jest więc, nietypowo, adresowana:

Piotr „Krzysztof” Bunsch, K.S. Korona Kraków, ul. Kalwaryjska 9-15 Kraków

 

Wielce Czcigodny i Szanowny Młodzieńcze!

Wkraczając we wrześniu tego roku w zawodniczą smugę cienia, z zazdrością spoglądam ku rozwijającej się młodzieży. Pamiętam czasy, w których sam startowałem w głównej kategorii wiekowej. Teraz, kiedy trzydziesty rok życia mojego dobiega już swojej połowy, cieszę się myślą, że nie trzeba jeszcze wieszać „butów na kołku”, że i dla mnie będzie wciąż miejsce na zawodach wspinaczkowych, którym tyle przecież zdrowia oddałem przez osiemnaście lat życia.

Młodzieży!

Wasza systematyczna praca jest dla nas – przedstawicieli odchodzącego pokolenia – źródłem radości i satysfakcji. Nie bez żalu pozostawiamy za sobą te lata, z których pełni Wy dzisiaj korzystacie, ale przecież i nie bez dumy. „Non omnis moriar„, powiada poeta, a monumentum, jaki wznieśliśmy sobie w osobach następców, trwalszy jest nad spiż. I nie tylko o wartości materialne, fizyczne tu chodzi. Piękny Twój gest, który znajduje nam nowe miejsce na „wspinaczkowej mapie Polski”, najlepiej świadczy o tym, że od zawsze panujące w środowisku ideały koleżeństwa i szacunku należnego wszystkim, nie tylko najsilniejszym, przetrwały i w najmłodszym pokoleniu owocują nowymi ideami.

Najmilsi!

Ręka w tym wieku szybko zaczyna trząść się nad kartką. Jednakże zanim skończę, niech zdążę jeszcze, pozwólcie, zapytać: czy istnieje możliwość, aby na takich zawodach, już po finałach i po wręczeniu nagród dla najlepszych, a nawet – niech tam – już po pierwszej czy drugiej głębszej manifestacji radości, przeprowadzić małą „dogrywkę”? Taki „dodatkowy półfinał”, czy sam nie wiem jak to nazwać, pomiędzy zwycięzcą zawodów, a tryumfatorem kategorii 30+? Wybaczcie, młodzieży, że próbuję wtrącić własne trzy grosze do nie mojego przecież pomysłu, ale myślę, że tego rodzaju „ekstra” (tak się chyba teraz mówi) runda mogłaby dostarczyć wiele radości widzom i reszcie zawodników.

Raz jeszcze, w imieniu całego mojego pokolenia, dziękuję za pamięć i wyrozumiałość.

 

Andrzej Mecherzyński-Wiktor „mechanior”, wspinacz trzydziestoletni.

Jedna myśl nt. „Pocztówki z Warszawy – czterdziestolatek dziesięć lat wcześniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*