Pocztówki z Warszawy – słońce.

Słońce

Jakiś czas temu, po dłuższym okresie mroźnego zachmurzenia, wróciło słońce. Dopiero wtedy przypomniałem sobie, jak ładna potrafi być Warszawa. Osobliwe to miasto zdaje się czerpać swój wizerunek wprost z chwilowej aury.

Kiedy niebo jest szare, wychodzą z Warszawy wszystkie odcienie postpeerelowskiej bylejakości. Przesadnie szerokie ulice wespół z ogromnymi nieużytkami, których nawet w centrum wciąż jest zbyt wiele, odbierają miastu jakąkolwiek przytulność. Mróz jest tutaj spotęgowany dmącym wszędzie wiatrem, przed którym żadnej osłony znaleźć nie sposób; deszcz zaś zamienia liczne „trawniki” (czyt. tereny o nieustalonej strukturze własnościowej) w wyzwania terenowe.

 Kiedy jednak powietrze przesyca się rozproszonym światłem, zaś jasnym z reguły ścianom kamienic za tło służyć zaczyna czysty błękit, przypominam sobie łatwo, co ujęło mnie tutaj na samym początku pobytu, szczęśliwie przypadającym na lipiec. Wszystkie irytujące architektoniczne dziury naraz stają się obietnicami przyszłych pomników XXI wieku, szerokie arterie wpuszczają kaskady słonecznych promieni w ilościach niedostępnych nawet na krakowskich Alejach, przedwojenne kamienice skrzą się przedwojenną elegancją warszawską, tak ciekawą dla przybysza nawykłego do stylistyki cesarsko-królewskiej. Nareszcie można iść do Łazienek, najpiękniejszego parku miejskiego w kraju. Nareszcie można iść na Saską Kępę i poczuć się na chwilę jak w małym, francuskim miasteczku. Nareszcie można iść na Pragę i dostać w zęby. Nareszcie można żyć.

 O tak, słońce jest dla Warszawy tym, czym makijaż dla kobiety o nie najładniejszej buzi, ale za to wspaniałej, młodej figurze. Kobiety nie bardzo przez to nieprzystępnej, której jednakowoż lepiej nie oglądać w niesprzyjających warunkach. Zarazem kobiety, która wbrew prawom biologii, za to w pełnej zgodzie z logiką miejskiej architektury, może być kiedyś jeszcze raz, na powrót olśniewająca. Każda wiosna i każde lato zdają się o tym przypominać.

 

 

Jedna myśl nt. „Pocztówki z Warszawy – słońce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*