Post-setting.

Post-setting narodził się wraz z trendy-settingiem. Ten ostatni jest wyrazem ogromnego ożywienia w temacie jakości proponowanych dróg i przystawek na zawodach. Ten pierwszy zasadniczo też…

Post-settingiem nazywam wcale przyjemny i pożyteczny zwyczaj wnikliwego analizowania i komentowania pracy chwytowych – zajęcie, któremu oddaje się od pewnego czasu grupka zapaleńców (zwłaszcza z Warszawy) i które dobrze przysługuje się udoskonalaniu warsztatu naszych route-setterów; większość post-setterów rekrutuje się zresztą z ich grona. Post-setting pozwala na bieżąco korygować błędy, określa kto jest obecnie w dobrej, a kto w nieco słabszej kondycji twórczej, w jakich zespołach poszczególni chwytowi się sprawdzają, za czym należy podążać, czego unikać; takie rzeczy.

Jak zwykle po kolejnej imprezie, także i teraz rozpoczyna się debata post-settingowa. Nie odbywa się ona może  na publicznej agorze, a głównie w kilku knajpach stolicy, gdzie zainteresowane osoby zwykły kończyć dzień pracy, niemniej trwa. Poza tym – uzupełnia ją zwyczajowo szereg komentarzy wypowiadanych bezpośrednio po samym stracie przez zawodników i ludzi związanych ze sprawą. Ponieważ jednak nie po raz pierwszy dyskusja kroczy drogą, którą uważam za błędną, uznałem za zasadne uchylić jej rąbka na publicznym forum.

Moje stanowisko jest następujące: uważam, że jakiś czas temu udało się wprowadzić i ugruntować szereg standardów dotyczących tego, jak powinny wyglądać efekty pracy chwytowych. Sądzę, że – lepiej lub gorzej – standardy owe są na kolejnych rankingowych imprezach utrzymywane, z zyskiem dla zawodników i dla widowiska. Uważam też, że praca ekipy „Żółwia” w Jaworznie nie jest tutaj wyjątkiem, jakkolwiek nie była pozbawiona błędów (jak niemal zawsze czyjakolwiek praca). Uważam też, że liczne głosy zdecydowanej, nieczułej na niuanse krytyki, jakie słyszałem w ostatnich dniach, są przejawem szerszego zjawiska.

Zastanawia mnie bowiem, dlaczego – skoro poziom przygotowania problemów wspinaczkowych na zawodach jeszcze nigdy nie był w Polsce tak wysoki (co mogę stwierdzić choćby porównując go ze „wzorcem” = Pucharem Świata oraz niamałymi zasobami pamięci) – poziom zrytualizowanej krytyki w niczym mu nie ustępuje. Niewiele pamiętam imprez, po których nie wysuwano by bardzo poważnych, by nie powiedzieć fundamentalnych zarzutów, w rodzaju „tak nie może wyglądać runda finałowa” (resp. półfinałowa, eliminacyjna) tudzież „te zawody kompletnie nie oddawały poziomu zawodników” (dziwnym trafem zawsze wygrywa je jedna z dwóch czy trzech osób posądzanych o to przed startem).

Jest istotnym, że owe częste krytyki mają właśnie wymiar fundamentalny – czyli opierają się na założeniu, że zostały popełnione błędy w samych podstawach sztuki chwytowej. Świadczy to skądinąd o ich racjonalnym (co nie znaczy – prawdziwym bądź słusznym) charakterze. Są to bowiem krytyki czysto negatywne, ograniczające się do wskazywania czego zrobić się nie udało. Takie krytyki zaś są zasadne wówczas, gdy krytykowane zjawisko jest ułamane u samej nasady, a tym samym wymaga  r a d y k a l n e j  zmiany. W innym bowiem wypadku rozsądna (czyli nie polityczna) krytyka powinna wyjść od strony przeciwnej – co się osiągnąć udało, co się podobać mogło, co na pochwałę zasługuje etc. Zanim zabierzemy się do burzenia, należy zabezpieczyć rzeczy zasługujące na przetrwanie.

Otóż tezą moją jest, że zarówno zawody w Jaworznie, jak i ogromna większość (wszystkie?) zawodów w Polsce kręcona jest w większym lub mniejszym, ale dobrym stylu. Tym samym winny być krytykowane życzliwie, w konsekwencji – konstruktywnie. Wbrew pozorom też, samo spojrzenie na wyniki poszczególnych rund nie pozwala wybrać właściwego rodzaju krytyki.

Oto przykład. Może się zdarzyć, że chwytowi przykręcą problemy wręcz idealne, tylko minimalnie za trudne. Efektem może być na przykład brak jakichkolwiek topów (czyli zupełnie położony finał), co wcale jednak nie oznacza, że chwytowych należy wylewać z kąpielą. Może być tak, że minimalne zmiany zaowocowałyby tutaj finałem wręcz idealnym, innymi słowy – krytykowane problemy również byłyby „blisko doskonału”. Krytyka totalna, wielka pokusa gdy finał zupełnie się nie udaje, tylko przesłoniłaby ten fakt. Natomiast krytyka wychodząca od dostrzeżenia rzeczy udanych byłaby w stanie, jeśli wnikliwie i inteligentnie przeprowadzona, dostrzec to, co w ogóle zawsze jest jedyną wartą dostrzeżenia rzeczą, czyli prawdę. Prawda zaś w tym wydumanym przypadku byłaby taka, że baldy zasadniczo były świetne, tyle że z dokładnością do minimalnych przeróbek. W którym wypadku nauczyliśmy się więcej i które podejście daje nam więcej informacji na przyszłość?

Łatwość krytyki nie jest cnotą. Cnotą poznawczą jest gotowość dostrzeżenia rzeczy pozytywnych – zresztą, na ich tle ewentualne niedoskonałości widoczne są zazwyczaj lepiej i wyraźniej. Przestrzegałbym przed maksymalistycznymi stwierdzeniami w stylu: „tak po prostu nie można kręcić”. Zazwyczaj bowiem okazuje się, że tak właśnie należy kręcić, a tylko jeden czy dwa chwyty (minimalnie za duże, minimalnie za małe) zepsuły całą robotę. Nie świadczy to jednak źle o robocie, tylko o chwytach – o dwóch szczegółach, możliwych wszakże do zobaczenia tylko o ile zdobędziemy się na przyjęcie całościowej perspektywy. Jej brak natomiast pozostawia nas w przestrzeni nieokreślonego niezadowolenia, z którego nie widać żadnych dróg ucieczki, dróg w rzeczywistości prostych i dostępnych.

Piszę to, ponieważ znaleźliśmy się w sytuacji dla polskich zawodów nie bardzo częstej – mamy coś, o co warto dbać. Dbałość wymaga zaś przede wszystkim życzliwości, także tej życzliwości, która jest gotowa zauważyć, że chwytowi nasi nie mają na swoją pracę ilości czasu jakkolwiek porównywalnej z tą dostępną routesetterom na wielkich, międzynarodowych imprezach. Ani podobnej ilości chwytów i struktur. Ani pensji. I tak dalej. „Sprawa chwytowa” ma się u nas chwilowo dobrze – będę uparcie utrzymywał, że ta podstawowa konstatacja oddaje zasadniczy rys rzeczywistości i stanowi właściwy punkt wyjścia wszelkiej rozmowy o konkretach.

Jedna myśl nt. „Post-setting.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*